środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział II

Liza
Dzień przed ich przyjazdem przygotowałam im pokoje. Simon zapłacił tyle za ich pobyt, że spokojnie mogliśmy zamknąć ośrodek wczasowy na wakacje. Na bramie już wisiała tabliczka "Prace remontowe. Ośrodek zamknięty na całe lato. Za utrudnienia przepraszamy."
Każdy z chłopaków miał osobny pokój. Ich menager nie chciał niczego zmieniać w ich wystroju. Stwierdził, że to będzie lekcja pokory i przypomni im, że kiedyś nie spali w 5-gwiazdkowych hotelach. Jak dla mnie bardzo surowo ich potraktował. Kazał nawet odłączyć dostęp do internetu w ich domku. Będzie ciekawie...

Louis
Podróż była długa i męcząca. Simon sobie wymyślił, że założymy męskie peruki i ciuchy, na które w życiu byśmy nie spojrzeli, żeby nas czasem nikt nie rozpoznał. Polecieliśmy jego prywatnym samolotem i wylądowaliśmy na jakimś dzikim lądowisku. Tam czekał już na nas jeep, który miał nas zawieźć na miejsce.
- Zasady są proste chłopaki. Macie sobie przypomnieć jak to było, gdy nie byliście gwiazdami,  a zwykłymi chłopakami - powiedział nam w samochodzie. - Zostawiam Was na całe wakacje z fantastycznymi ludźmi. Zajmą się Wami i dopilnują, żebyście niczego nie zbroili.
- Zobaczymy - mruknąłem.
- Mówiłeś coś, Louis? - spojrzał na mnie surowo.
- Nie, absolutnie - wzruszyłem ramionami.
- Jest możliwość, że wrócimy wcześniej za dobre sprawowanie? - zapytał Liam.
- Nie. Przyjadę po Was dopiero 31 sierpnia i ani dnia wcześniej. Przegięliście na tyle, że nie macie żadnej ulgi.
- A co, jeśli ktoś umrze z naszej rodziny?
- Planujesz kogoś pogrzebać, Harry?
- Pytam teoretycznie.
- To teoretycznie zostawmy to losowi. Wasze rodziny wiedzą o wszystkim i zgodzili się na to. Mówiłem, że macie się pożegnać, bo długo nie będziecie mieli z nimi kontaktu.
- A co z internetem? Nie możemy mieć go chociaż raz na tydzień?- zapytał Niall, a my spojrzeliśmy na Simona z nadzieją.
- Pogadamy na miejscu - urwał.
Samochód zatrzymał się przed bramą z jakąś tabliczką o pracach remontowych. Simon zadzwonił do kogoś, pewnie do tego całego Grzegorza, i powiedział, że jesteśmy na miejscu. Po chwili brama się otworzyła.

Niall
Muszę przyznać, że okolica jest przepiękna. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale na pewno nie takich widoków. Jezioro jest całkiem spore, ale i czyste. Pomost był chyba niedawno remontowany. A dom (a właściwie dwa)? Urocze. Jeden pewnie jest tego właściciela i jego córki, a drugi dla nas.
- Simon! - wykrzyknął jakiś facet trochę przypominający mi z twarzy Dr House'a.
- Greg! Miło Cię znowu widzieć! - objęli się przyjaźnie. - Poznaj moje dzieciaki - wskazał na nas ręką.
- Witajcie, chłopaki.
- Cześć - odparliśmy chórem.
- To jest Louis, Harry, Liam, Zayn i Niall - przedstawił nas wskazując ręką po kolei. - A to Grzegorz. Będzie się wami zajmował przez najbliższe dwa miesiące.
- Zajmował się to chyba za dużo powiedziane, jesteście dorosłymi facetami, więc sami potraficie się sobą zająć, nie? - roześmiał się Grzesiek. Zawtórowałem mu tylko ja i Simon.
- Dobra, to jeszcze jedno - Simon klasnął w dłonie i wziął od przyjaciela jakiś worek. - Telefony - wyciągnął go w naszą stronę.
- Co?! - prychnął Harry.
- Myślałem, że od razu zrozumiecie, no ale dobra. Oddajcie mi swoje telefony, laptopy i tablety. - Żartujesz sobie, prawda? - zapytał Louis, ale po minie menagera nie wyglądało, żeby miał żartować.
- Powtórzyć jeszcze raz? Tracimy niepotrzebnie czas. Wrzucajcie tu swoje sprzęty, no już.
- Nie mamy przecież laptopów, kazałeś nam nie brać - rzekł Zayn.
- Ale telefony i tablety macie, prawda? Szybciej chłopaki.
Wiedziałem, że każdy czeka na sygnał, na kogoś kto zrobi to pierwszy. Westchnąłem więc, wyjąłem iPhone'a i tableta, i włożyłem do worka.
- To jest chyba jakiś żart! - wrzasnął Louis. - Wysyłasz nas na jakieś zadupie, bez urazy dla pana - zwrócił się do Grzegorza. - A teraz chcesz nas pozbawić nawet kontaktu ze światem?!
- Louis, Ty akurat masz tutaj najmniej do powiedzenia. Szczerze mówiąc, na twoim miejscu w ogóle bym się nie odzywał, a tym bardziej się ze mną nie kłócił. Ma być tak jak mówię i tyle w temacie. Telefony i to już!!!
Teraz się już wkurzył. Gdy Simon się wkurzy, nie ma co z nim dyskutować. Chłopaki doskonale o tym wiedzą, dlatego niechętnie, ale każdy po kolei zaczął wkładać swoje sprzęty do worka. Szykują się ciekawe 2 miesiące, nie ma co.

1 komentarz: