Simon mówił, że są to naprawdę fajni i mili chłopcy oraz, że na pewno nie będzie z nimi żadnych problemów. Ok, problemów nie ma, ale co z tego jak siedzą cały czas obrażeni na wszystko i wszystkich? Tylko z Niallem się dogaduję. Pomaga mi w kuchni, chodzimy nad jezioro i nie odstępuje mnie na krok. Louisa często łapię na tym, że mi się przygląda, ale oprócz pytań o posiłki nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Harry chyba jest mną zainteresowany, ale nie okazuje tego zbyt wyraźnie. Zayn wygląda jakby wszystko miał gdzieś i co go widzę to ma słuchawki na uszach. Natomiast Liam też niby jest, ale jakby go nie było.
Trzeciego wieczoru pobytu chłopaków, gdy siedzieliśmy z Niallem na pomoście zapytałam w końcu czemu tu trafili.
- Po naszym wielkim sukcesie trochę nam odbiło i rozpuściliśmy się. W mediach ciągle było o naszych wybrykach. Imprezy, alkohol, w niektórych przypadkach seks... Każdy przeżywal to po swojemu, ale momentami nie dawaliśmy rady. Ciągły stres, goniące terminy, zero wolnego czasu i jeszcze te rozdarte panny. Fajnie jest mieć fanów, ale jak podejdą, przywitają się, poproszą o autograf czy zdjęcie, a nie 5 minut się dra, a dopiero potem coś powiedzą.
- Sorry, może się nie znam, ale tylko to doprowadziło do tego, że tak was ukarano? Życie większości młodzieży tak wygląda.
- Generalnie założenie było takie, że mamy być słodcy i grzeczni. Nie brano pod uwagę, że my też dorastamy i też chcemy poszaleć. Ja i Liam to jeszcze nie robiliśmy nic tak złego, ale reszta dala Simonowi do wiwatu. - spojrzałam na niego zaintrygowana. - Zayn na przykład zamknął się w sobie, z nikim nie gada i albo pali albo pije. Tutaj sobie nie może na to pozwolić, dlatego ciągle słucha muzyki, ale gdyby miał dostęp, to byś zobaczył co potrafia. Harry jak to Harry oddał się rozkoszom ciała i prawie co wieczór spał z inną kobietą w różnym wieku. Louis przeżył to wszystko najgorzej z nas, bo nie dość, że byliśmy zawaleni robotą i siadaliśmy psychicznie to jeszcze rzuciła go dziewczyna i to w zasadzie z dnia na dzień, dlatego tak to przeżył. I kolejny z nas rzucił się w alkoholowy wir. Raz o mało nie rozwalił się samochodem. To właśnie zdarzenie przeważyło na decyzji, że wyjeżdżamy.
- A ty z Liamem serio byliście tacy grzeczni?
- Ok, mi też się zdarzało wypijać za dużo i potem nie móc dojść do domu o własnych siłach, to muszę przyznać - zaśmiał się.- Jednak Liam jest tu zupełnie niepotrzebnie. On miał w sobie kontrolę i wiedział gdzie jest granica, czego nie można było powiedzieć o nas. Próbował nas postawić do pionu, ale my i tak robiliśmy swoje. Jest tu tylko dlatego, że jesteśmy zespołem.
- No dobrze, ale przecież jesteście pełnoletni. Nie mogliście się po prostu nie zgodzić?
- Nie, ponieważ Simon uzasadnił to "działaniem dla dobra zespołu" a w kontrakcie mamy wyraźnie napisane, ze jeśli chodzi o "dobro zespołu" to mamy się dostosować do woli Simona.
- Żałujesz, że tu jesteś?
- W drodze żałowałem, ale jak zobaczyłem to miejsce i poznałem Ciebie nie żałowałem ani przez chwilę.
- Tak tylko mówisz - zarumieniłam się.
- Mówię absolutnie poważnie!
- To bardzo miłe co mówisz...
Czułam jak płoną mi policzki. Mój towarzysz chyba to zauważył, ale tylko się uśmiechnął i nic nie powiedział na ten temat.
- Co jutro robimy? - zagadnął.
- A co byś chciał robić? Możemy popływać łódką, połazić po lesie albo po prostu posiedzieć tutaj. Wiem, że nie ma tu zbyt wielu atrakcji, ale może coś się nam uda wykombinować.
- Coś się wymyśli - puścił mi oczko, a ja się (znowu!) zarumieniłam.
- Tu jesteście! - aż podskoczyliśmy.
- Harry, nie strasz!
- Sorka - uśmiechnął się i usiadł koło mnie.
- Jak tam?
- U mnie bez zmian, to raczej Twoje życie się trochę zmieniło.
- To fakt - westchnął. - Ale nie ma tego złego co by ma dobre nie wyszło, prawda? - objął mnie ramieniem. - Tak, chyba tak - wyjąkałam.
- Zostaw ją, Styles - warknął Niall.
- Dobra, sorry! - uniósł ręce w obronnym geście. - Coś się zrobił taki pyskaty?
- Jakiś problem masz z tym?
- Dobra, ej, spokojnie! - przerwałam im szybko. - Nic się takiego nie stało.
- Widzisz? - Loczek uśmiechnął się triumfalnie i znowu mnie objął.
- Zabieraj te łapy! - warknął ktoś za nami. Odwróciliśmy się wszyscy. Louis.
- Coście się mnie tak czepili?! - Harry wstał i poszedł w las.
- Musisz uważać, Liza, on łatwo nie popuści - przemówił brunet.
- Jasne, dzięki.
Nastala chwila ciszy.
- Pójdę coś zjeść - blondyn wstał.
- Niedawno była kolacja.
- Musisz wiedzieć, że jem bardzo dużo i często - puścił do mnie oczko i poszedł. Louis nadal stał nieruchomo.
- Usiądziesz? - wskazałam miejsce koło mnie.
- Pewnie.
Louis
Na tą chwilę czekałem! Udało mi się przepędzić tego pajaca - Styles'a, Niall'owi na migi pokazałem, żeby gdzieś poszedł i w końcu byłem z nią sam na sam. Wiele razy łapałem jej spojrzenie, a ona moje i czułem po prostu, że nie jest jej to obojętne.
- Liza, muszę cię przeprosić - uznałem, że od tego warto zacząć.
- Za co? - spojrzała na mnie zdziwiona. Ślicznie jej się marszczy czoło. Znaczy marszczy się normalnie, ale dla mnie to było śliczne. Jak ona cała.
- Zachowywałem się jak burak wobec Ciebie. Przecież to nie twoja wina, że tu jesteśmy, a się w pewnym sensie wyżywałem na tobie.
- Wcale nie! Nie odczułam tego w ten sposób.
- To świadczy tylko o tym, że jesteś wyrozumiała. Normalnie nie jestem takim gburem. W zasadzie nikt z nas nie jest. Ale tyle się działo u nas, Niall ci pewnie mówił...
- Tak.
- W każdym razie przepraszam i nie będę już taki.
- Spoko - uśmiechnęła się. - Jakbyś chciał pogadać to wiesz gdzie mnie szukać.
- Dzięki.
Serce to mi o mało nie wyskoczyło z piersi. Co ta dziewczyna w sobie ma, że w ciągu jednego dnia mnie w sobie rozkochała? I to nic nie robiąc!
- To ja... już pójdę... - wyjąkałem.
- Tak, ja tez... Za moment - uśmiechnęła się do mnie serdecznie i zrozumiałem, że chce zostać sama.
- To... dobranoc.
- Dobranoc.
Liza
To chwila była najcudowniejsza chwila, ever! Te jego oczy... Tak oszałamiająco świeciły się w blasku księżyca! I ma taki słodki uśmiech! A ta jego niesforna grzywka? Coś wspaniałego!
Ale tak, wiem, że to by nie miało sensu... On teraz tu jest, ale za dwa miesiące go nie będzie, a ja zostanę ze złamanym sercem...
~ * ~
Siemaneczko :D
Już po pisemnych maturach, za niecałe dwa tygodnie ustne, więc zaczynam już regularnie dodawać posty :) Nie wiem w jakich odstępach czasowych, zależy jak mnie moi czytelnicy będą motywować :)
Nie wiem czy ten post jest wystarczająco długi, jak chciała horan ahfcsha, ale po prostu nie umiem zawrzeć kilku niepowiązanych wątków ;) Z tego względu dodam już jutro albo pojutrze kolejny :*
Miłej niedzieli <3
Ooooooo CUDOWNY!!! <33 jejku proszę, proszę, proszę dodaj jutro kolejny! <3 BŁAAAAAAAGAM! Jesteś normalnie niesamowita <3 :*
OdpowiedzUsuńkurcze, dziękuję :) :*
Usuń