poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział VI

Niall
- To co robimy? - zapytałem Lizę po śniadaniu.
- Co byś chciał robić?
- Mam pewien pomysł. Spotkajmy się za 15 minut na pomoście - poleciałem do swojego pokoju.
- Siema - usłyszałem za sobą, gdy wyjmowałem gitarę z futerału.
- O, Louis, cześć. Co tam?
- Jakoś leci. A u ciebie?
- Też.
- Będziecie grać?
- Tak, nudno trochę to pomyślałem, że pośpiewam Lizie nad jeziorem. Przyłączysz się?
- Nie, dzięki - prychnął.
- Louis, ona jest bardzo sympatyczna, a wy traktujecie ją jak kucharkę i sprzątaczkę, z którą nie da się pogadać. Liza to najlepsze co nas mogło tu spotkać, nie rozumiesz tego?
- Chcesz to się z nią przyjaźnij, broni ci ktoś? My nie musimy - wybuchnął.
- Pewnie. Przesiedźcie obrażeni całe wakacje. Nie widzisz tego, że sprawiacie jej przykrość? Ona się tak stara, a wcale nie musi...
- Może dla ciebie się stara?
- Nie udawaj głupszego niż jesteś. I jeszcze ślepego. Chciałbym, żeby to była prawda co mówisz, ale widzę jak na ciebie patrzy, kretynie - chwyciłem gitarę i wyszedłem z pokoju.
- Co? - zawołał za mną. - Mówisz poważnie?
- Umiem być poważny! - odkrzyknąłem ze schodów.

Louis
Jestem idiotą. Kretynem. Baranem. Nie zasługuję na nią. Przecież co ja sobą obecnie reprezentuję? Nieszczęśliwą gwiazdeczkę, która załamała się, gdy tylko jej się coś nie powiodło. Do tego dochodzi fakt jak ja ją traktowałem! Niall ma rację...

Liza
- Co żeś wymyślił? Będziesz mi śpiewał?
Blondyn przyszedł z gitarą i tym swoim rozbrajającym uśmiechem.
- A chcesz?
- Jasne!
- Przyznaj się Piotrowska, ile naszych piosenek słyszałaś?
Zakryłam oczy dłonią ze wstydu.
- Żadnej. Nie miałam kiedy.
- Tak myślałem - rozsiadł się kolo mnie. Nastroił gitarę i spojrzał na mnie. - Powiedz jakąś literkę.
- Po co?
- Wybierzesz tym samym tytuł piosenki. No, dawaj.
- Hm... L?
- "Live while we're young", "Last first kiss", "Loved you first" czy 'Little things'?
- Ty wybierz.
- Wolna czy szybka?
- Szybka.
- No to 'Live while we're young'.
Zaśpiewał mi świetną, skoczną piosenkę, idealną do słuchania w wakacje.

Tymczasem obiecałam sobie, że muszę przesłuchać ich piosenki.
- Co dalej? Jaka literka?
- I.
- Teraz po prostu strzelaj. "I would", "I wish", "I want", "Irresistible", "I should have kiss you" ?
- "Irresistible".

Louis
Poszedłem poszukać chłopaków. To musiało się skończyć.
- Wstawać, gamonie!
Siedzieli w salonie. Harry przeskakiwał po kanałach w tv, Liam patrzył w ekran laptopa, a Zayn (jak zawsze) słuchał muzyki.
- Mów za siebie, sam jesteś gamoń - Styles nawet na mnie nie spojrzał.
- Ruszcie się i zróbmy coś ze sobą. Chcecie całe lato tak przesiedzieć?
- Czemu nie? - Liam też nie zaszczycił mnie spojrzeniem.
- Kurwa, chłopaki, weźcie się w garść!!! - wrzasnąłem, aż Zayn zdjął słuchawki i wszyscy na mnie spojrzeli.
- Co żeś się tak czepił? Źle ci? - zapytał Zayn.
- Źle. Co się z nami dzieje, chłopaki? Nie widzicie, że się staczamy i niedługo nie będzie czego ratować?
- Co proponujesz?
- Nie wiem, nigdy nie brakowało nam pomysłów na zabawę, co się zmieniło? Jest świetna pogoda, może Greg potrzebuje pomocy, a może dołączymy do Lizy i Nialla? Siedzą na podeście.
- Szczerze? Mam to wszystko w dupie - rzekł Zayn i założył z powrotem słuchawki na uszy.
- Daj se siana Louis, życia nie zmienisz, a my jesteśmy w czarnej dupie - podsumował Harry i wrócił do bezsensownego męczenia pilota. Liam tylko wzruszył ramionami i wrócił do oglądania jakiegoś filmu.
- Świetnie! Spędźcie tu całe wakacje! - wybiegłem z domu, trzaskając drzwiami. Nie chcą to nie, ja nie zamierzam zmarnować ani minuty tego lata.
Z daleka widziałem Lizę i Nialla. Grał na gitarze i coś śpiewał, ale nie słyszałem co. Liza śmiała się raz za razem. Czy Niall miał rację, że jej się podobam? Mam nadzieje... Swoje kroki skierowałem do warsztatu za domem. Greg był stolarzem i potrafił zrobić cuda z kawałka drewna. To znaczy wiem to, bo Simon mówił.
- Dzień dobry, Greg. Mężczyzna odwrócił się gwałtownie, chyba go przestraszyłem. Uśmiechnął się, gdy zobaczył, że to ja.
- Cześć... Louis, prawda?
- Tak.
- Wybacz, zawsze miałem problemy z imionami. Za to do twarzy mam świetną pamięć - uśmiechnął się serdecznie i wrócił do malowania jakiejś szafki.
Są tacy ludzie, którzy z samego wyglądu wydają się być sympatyczni. Greg taki jest. Od samego początku ani razu się do nas nie przyczepił ani nie robił problemu z tego, że mu nie pomagamy czy coś.
- W czym mogę ci pomóc, Louis?
- To ja przyszedłem o to zapytać.
Greg poderwał głowę i spojrzał na mnie zdziwiony.
- Simon chyba nie kazał wam pracować?
Nie chciałem wydać Simona, poza tym wyszło by na to, że robię to, bo muszę.
- Nie, absolutnie! Ile można siedzieć i gapić się w telewizor albo komputer. Chciałbym się w końcu wziąć za siebie i zrobić coś pożytecznego. Od dłuższego czasu nie robię nic tylko sprawiam wszystkim kłopoty.
W końcu to z siebie wyrzuciłem. Nachodziły mnie takie myśli, ale byłem zbyt zadufany w sobie, żeby się do tego przyznać.
- Chcesz pogadać? - zapytał przyjaźnie. - Może nie jestem najlepszym doradcą, ale umiem słuchać.
- Chcę - powiedziałem krótko.
- Siadaj - wskazał mi niewielki pieniek i sam usiadł na drugim. - No, to opowiadaj.
Westchnąłem.
- Wszystko zaczęło się od Eleanor...

~ * ~
Halo Halo, kolejny rozdzialik :D Muszę się wziąć chyba za promocję opowiadania ;)
Kolejny pojawi się już wkrótce ;*

6 komentarzy:

  1. Tak, tak, tak jest mega *.* normalnie kocham cię i te twoje opowiadanie :* czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś taka kochana :* dziękuję :* dajesz mi ogromną motywację :)

      Usuń
    2. nie masz za co dziękować :* to jak piszesz jest takie... hajshdkjsaoijkfjvjfn właśnie takie :* haha kiedy napiszesz nexta? :*

      Usuń
    3. będzie w ten weekend :* a Twój? :)

      Usuń
  2. Wow...jaki sweet :D dodaj dzisiaj albo jutro, a jak bd to napisz na swoim asku :D to poczytam :P...masz talent, podziwiam *.*

    OdpowiedzUsuń