- To co teraz?
- Słuchaj, Niall, jak to było z tą dziewczyną Louisa?
Wiedziałem, że kiedyś padnie pytanie o nią.
- Co masz na myśli?
- Mówiłeś, że zerwała z nim z dnia na dzień.
- Bo tak było.
- Jak to zrobiła? Jeśli mogę wiedzieć, oczywiście.
- Napisała list i zostawiła mu w skrzynce. Najlepsze jest to, że zrobiła to po wspólnej nocy. Po prostu spała z nim, a wychodząc, zostawiła list, w którym go rzuca, rozumiesz? Liza pokręciła z niedowierzaniem głową.- Louis jak to zobaczył, załamał się. Nawet z nią po tym nie rozmawiał, nie kontaktował się. Osobiście pojechałem do niej, ale nawet nie otworzyła mi drzwi, a była na pewno, bo widziałem ją na balkonie.
- To okropne...
- Niestety.
- Myślisz, że... Ja... - spuściła wzrok. - Z resztą nieważne.
- Ważne, mów.
- Nie, graj dalej. Wybieram P.
- Nie mamy piosenki na P.
- No to S.
- 'Summer love', 'Same mistakes', 'Save you tonight', 'Stole my heart'...
- 'Summer love', zdecydowanie...
Louis
- Poznałem ją na imprezie. Od razu zwróciłem na nią uwagę, była najładniejsza ze wszystkich tam dziewczyn. Poznał nas nasz wspólny kumpel. Na początku nie była mną zainteresowana. Dopiero później przekonałem ją, żeby się ze mną spotkała. Długo zajęło mi namawianie jej na związek, ale w końcu się zgodziła i byliśmy ze sobą niecały rok. Pierwsze miesiące były cudowne, odwiedzała mnie w trasie, spędzaliśmy każdą wolną chwilę, gdy byłem w domu. Po pół roku zaczęło się psuć, ale nie jakoś drastycznie. Tydzień przed naszą rocznicą spała u mnie. Rano wyszła nim się obudziłem. Domyślałem się, że musiała pojechać do domu nim jej ojciec wróci z pracy, więc niczego nie podejrzewałem. Wychodziłem właśnie do studia, gdy coś mnie tchnęło, żeby zajrzeć do skrzynki. W środku był list, w którym to mnie rzuciła. Tak po prostu. ''Wybacz, ale nie mogę już tak dłużej. Twoja sława, koncerty... To wszystko mnie przytłacza. Może gdybyśmy spotkali się dużo wcześniej, byłoby inaczej. Do tego jeszcze te groźby od Twoich fanek... Wybacz mi, Louis, ale lepiej będzie jak się rozstaniemy. Nie żałuję ani jednej chwili z Tobą spędzonej. Żegnaj.'' - wyrecytowałem. - Nie rozmawiałem z nią po tym ani razu, ale list znam na pamięć.
- Czemu nie próbowałeś jej odzyskać?
- Bo wiedziałem, że ma rację, a ja nie jestem najlepszym materiałem na chłopaka. Widziałem ile ją kosztują te rozstania, jeszcze te groźby... Nie mogłem się pozbierać, reszta chłopaków też znalazła się w dołku po trasie, więc zaczęły się alkoholowe libacje i głupoty. Simon wiele razy nas ostrzegał, ale my robiliśmy swoje. Groził nam, ale dopiero, gdy o mało się nie zabiłem, zaczął coś z tym robić. I tak oto jesteśmy tutaj. A teraz czuję się jak wrak człowieka, nie wiem co ze sobą zrobić, nie widzę żadnych perspektyw...
- Zawsze są jakieś perspektywy tylko często jesteśmy zbyt ślepi, by spojrzeć szerzej na świat. Chłopie, masz fantastyczna robotę, robisz to co kochasz, masz kumpli, którzy skoczyli by za tobą w ogień, przed tobą jeszcze wiele dobrego i ty nie masz perspektyw?
- Moja robota stała się głównym powodem rozwalenia mi życia. Moi kumple zajęci są swoim nieszcześciem. A co dobrego przede mną to nie wiem.
- Myślę, że przesadzasz. Simon wiele opowiadał o waszych koncertach, płytach, rzucał tyloma liczbami, że zapomniałem jak się nazywam, gdy próbowałem je ogarnąć. Razem tworzycie świetną grupę, która podbiła świat! I dalej będzie to robić tylko musi wyjść z dołka.
- Tu jest ten problem. Jedyny Niall zachowuje się normalnie, a z resztą się dogadać? Graniczy to z cudem.
- A ty?
- Ja? Nie wiem co ze mną.
- A nie myślisz, że skoro to wszystko z siebie wyrzuciłeś to już jesteś krok do przodu?
- Tak.... Chyba ma pan racje.
- Mów mi po imieniu, nie jestem aż taki stary - podał mi rękę, którą mocno uścisnąłem.
- Dziękuję pa... Dziękuję ci, Greg.
- Nie ma za co. Jeśli pomogłem to super. Chcesz mi pomóc?
- Jasne. W czym?
- Maluję szafkę dla Lizy. Swoją drogą, nie widziałeś jej?
- Chyba siedziała na pomoście z Niallem.
- A, ok. To co, bierzemy się do roboty? - klasnął w dłonie i wstał.
- Pewnie.
Liza
- Zróbmy przerwę, co? - Niall odłożył gitarę i zdjął koszulkę. - Strasznie się robi gorąco.
Zatkało mnie. Starałam się nie patrzeć, ale nie mogłam oderwać wzroku od umięśnionej klaty Blondyna.
- Może... Chcesz ... Coś do picia? - jąkałam się.
- Nie, sam sobie zaraz pójdę.
- Daj spokój, skoczę akurat po moją wodę i wezmę witaminy. Zaraz wracam. - poderwałam się i czym prędzej poszłam do domu. Nie wiem jak wytrzymam z nim resztę dnia jak będzie tak paradował bez koszulki!
Z okna w kuchni usłyszałam męskie śmiechy dochodzące z warsztatu taty. Ktoś przyjechał czy jak? Poszłam tam pod pretekstem zaniesienia soku i nie uwierzyłam w to co zobaczyłam! Louis pomagał mojemu tacie w malowaniu szafki dla mnie!
- O, witaj skarbie - przywitał się tata. - Właśnie Louis mi opowiadał jak dostawał tony marchewek od fanek gdy ogłosił, że je uwielbia. Mamy marchewki w domu?
- Co ty przecież nie o to chodzi - roześmiał się brunet.
- Nie ma, ale pewnie jutro będę jechała do miasta to kupię.
- Kup dużo.
- Daj spokój, Greg!
- Greg? - zdziwiłam się.
- Faktycznie Grzegorz jest takie zbyt wyniosłe, Greg lepiej brzmi.
- Jesteście na ''ty''? - drążyłam dalej.
- Taaak, każdemu z chłopaków chcę to zaproponować. Nie jestem w końcu taki stary, prawda? - puścił oczko do chłopaka i roześmiali się.
- W porządku, ja wracam do Nialla. Na obiad zrobię gulasz.
- Świetnie - odpowedział tata i dalej malował drzwiczki.
- Swoją drogą ładna szafka - rzuciłam na odchodne.
Niall
Jestem idiotą, wiem, ale Liza chyba mi się podoba. Jako dziewczyna jest wspaniała, niemal idealna jak dla mnie. Ma taki cudowny uśmiech i uroczo zakłada włosy za ucho. Uwielbiam słuchać jej śmiechu i patrzeć jej w oczy, chociaż gdy robię to za długo odwraca wzrok speszona.
- Jestem - usłyszałem jej wesoły głos.
- Już się pozbierałaś?
- Po czym?
- Po zobaczeniu mnie topless - roześmiałem się, a ona za mną.
- Tak, wzięłam szybki prysznic, ochłonęłam, możemy grać dalej - zażartowała.
- Wybierasz literkę czy chcesz coś zupełnie innego?
- Chcę zagrać.
- Umiesz?
Spojrzała na mnie z politowaniem, więc podałem jej bez słowa gitarę.
- Czego chcesz posłuchać?
- A co umiesz?
- Wybierz literkę.
- Niech będzie... Na V coś znasz?
- Jasne - wzruszyła ramionami i zaczęła grać.
Z początku nie poznałem melodii, ale gdy (uwaga!) ZACZĘŁA ŚPIEWAĆ się okazało, że to 'Viva la vida'.
Ma nieziemski głos. Pierwsze wersy śpiewała nieśmiało, ale gdy uśmiechnąłem się zachęcająco śpiewała śmielej. W refrenie do niej dołączyłem, co widocznie ją ucieszyło. Na koniec zacząłem jej bić brawa.
- Dziewczyno, gdzieś ty się tego nauczyła? - zawołałem z zachwytem. - Grasz i śpiewasz jak profesjonalistka!
- Jestem samoukiem w każdej możliwej kwestii. Zawsze więcej uczyłam się w domu niż w szkole. Grać uczyłam się z książką i internetem, a śpiewać... Tak jakoś samo przyszło. Pewnie nie jest to do końca czysto...
- Wręcz przeciwnie, jest idealnie! Mówi ci to zawodowy wokalista. Masz ogromny talent, Lizka!
- Dziękuję - spuściła wzrok i na jej policzkach pokazały się rumieńce.
- Zrobiłabyś karierę, oooj!
- Nie, dzięki. Wolę samej sobie śpiewać.
- Teraz i mi.
- Oczywiście. Ale zachowaj to dla siebie, ok?
- Jasne.
- Słuchaj... - spojrzała na zegarek - pogramy jeszcze z pół godziny i pójdę robić obiad.
- PójdzieMY jak już.
- Nie musisz...
- Wiem, że nie muszę ci pomagać, powtarzasz mi to codziennie. Mimo to chcę i ci pomogę i skończmy ten temat, ok?
- Ok ok. To co teraz?
- Znasz ''All you need is love''?
~ * ~
Ufff, wyrobiłam się :D Jeszcze przed północą :D
Kochaniutkie, do przyszłego weekendu nic się nie pojawi, bo w czwartek i piątek mam ustne matury, więc muszę kuć :P Ale potem zacznę pewnie częściej pisać :)
Dziękuję za każdy komentarz :* Nawet jeden daje wiele radości :)
Buźka :*
Jak ja to uwielbiam *.* to jest takie cudowneeeee <333 czekam na nexta :*
OdpowiedzUsuńUhuhuuu...Niall się rozkręca...mam cichą nadzieję że będą razem bo IDEALNIE do siebie PASUJĄ *.* pisz szybko kochaniutka *.* :D Życzę weny. Paa.. ;*** ^.^
OdpowiedzUsuń