Louis
Zamknąłem się w pokoju i leżałem na łóżku, wpatrując się
w sufit. Nie odpowiadałem jak ktoś pukał czy mnie wołał. Załamałem się,
naprawdę się załamałem, gdy zobaczyłem jak się całują. Mogłem to przewidzieć,
ale w jej spojrzeniu dostrzegałem coś takiego co pomagało mi wierzyć, że może
naprawdę wybierze mnie. A teraz… Wszystko przepadło… Niall był dla mnie jak
brat, ale w tym momencie nie mogłem go znieść, bo stał mi na drodze. Nie mogłem
nic zrobić, wybrała jego. To mnie chyba bolało najbardziej. Byłem idiotą, nie
zawalczyłem o nią kiedy był na to czas.
Z drugiej strony miałbym przerąbane u Grega, a to by się
gorzej skończyło. Przynajmniej to Niall jest teraz jego wrogiem numer jeden i
to jemu ojciec Lizy zabroni się zadawać ze swoją córeczką. A ja, jako jego
sprzymierzeniec będę mógł się nią zająć.
Niall
Zdążyłem rozpakować zakupy w kuchni zanim Liza wróciła.
Miała zmieszaną minę i rozbiegany wzrok.
- Coś się stało? – zapytałem w końcu.
- Co? Nie, dlaczego?
- Jesteś jakaś rozkojarzona. Pokłóciłaś się z tatą?
- Nie. Wkurzył się tylko, że cię zabrałam poza teren
ośrodka.
- Przepraszam, to był mój pomysł.
- Nie przepraszaj. Już mu powiedziałam, że to się nie
powtórzy.
- Chcesz mi powiedzieć coś jeszcze? – ostrożnie do niej
podszedłem.
- Niall, co będzie z nami jak się skończą wakacje?
Zatkało mnie.
- Ale… Jak to co?
- No, to ja pytam. Ty wrócisz do swojego świata, a co ze
mną?
- Nie zastanawiałem się nad tym.
- No, właśnie. Ja też i to był błąd.
- Co masz na myśli?
- To, że ty wyjedziesz, rzucisz się w wir pracy, a ja tu
zostanę ze złamanym sercem i wspomnieniami cudownego lata. Potem będę patrzeć
na ciebie w teledyskach i nadal płakać, bo nie ma cię koło mnie. Nie chcę tak,
rozumiesz? – zobaczyłem łzy na jej policzkach.
- Cicho, kochanie – bez zastanowienia objąłem ją, a ona
płakała w moją zieloną koszulkę. – Jakoś to będzie.
- Nie chcę „jakoś” – zaszlochała.
- A jak byś chciała?
- Nie wiem, Niall. Chcę być z tobą, tak po prostu.
- Nigdy nie będzie możliwe być ze mną „tak po prostu” –
zmusiłem ją, żeby na mnie spojrzała. – Jestem członkiem popularnego boysbandu i
zawsze będzie towarzyszyło mi stado paparazzi, wkurzający manager i czwórka
naburmuszonych kumpli. Fakt, że mogliśmy o tym pomyśleć wcześniej, ale stało
się. Nie zgaszę moich uczuć do ciebie, choćbyś mnie o to prosiła. Nie wiem co
będzie po wakacjach, też się tego boję, ale może na razie żyjmy chwilą.
- Nie wiem czy tak potrafię. Mój tata dobrze mówił. Nie
chcę być kolejną Eleonor albo Danielle. Chcę żyć normalnie.
- Więc musisz wybrać: albo jesteśmy ze sobą tylko przez
wakacje, a ty potem żyjesz normalnie, albo jesteśmy oficjalnie i wchodzisz w to
na 100%. Wybór pozostawiam tobie – wyswobodziłem się z jej objęć i wyszedłem z
kuchni. Słyszałem jej szloch za sobą, ale nie wróciłem. Chciałem, żeby to sobie
sama przemyślała.
Liza
Nie wiedziałam kompletnie co o tym myśleć. Jeśli bym w to
„weszła” nie miałabym już normalnego życia, ani ja ani tata. Spotykałabym się z
Niall’em pewnie raz na parę miesięcy, nasz dom byłby oblężony przez całe tłumy
fotografów i dziennikarzy, a wściekłe fanki by mnie pożarły. Byłam Niall’em
zauroczona i chciałam z nim być, ale nie za wszelką cenę. Nie czułam do niego
tego, co on do mnie.
Zrobiłam szybko obiad i zmyłam się, udając że mnie boli
brzuch i nie chcę jeść. Leżałam u siebie w pokoju i starałam się usnąć, kiedy
ktoś do mnie zapukał.
- Nie ma mnie! – krzyknęłam.
- Zaryzykuję – Louis zajrzał do mojego pokoju. – Mogę?
- Jak już jesteś to chodź – usiadłam po turecku. – Ale
nie chce mi się gadać.
- Nie musimy gadać. Mam dla ciebie herbatkę – podał mi
parujący kubek.
- Dzięki. Tata cię przysłał?
- Nie, dlaczego?
- Bo się stałeś jego pupilkiem. Podejrzewam, że przeciwko
tobie nic by nie miał, gdybyśmy się spotykali.
- A przeciwko Niall’owi ma?
- Ma i to dużo.
- A nie uważasz, że ma rację?
- Wiem i to jest właśnie najgorsze w tym wszystkim.
Upiłam łyk herbaty.
- Pyszna. Sam robiłeś?
- Tak.
Zapadła cisza. Upiłam jeszcze herbaty, odstawiłam ją na
stolik i położyłam się. Louis położył się koło mnie.
- Nie chciałabyś czasem uciec od swojego życia, zaszyć
się gdzieś i mieć spokój od tego co cię otacza?
- Ostatnio bardzo często. A ty?
- Od długiego czasu się nad tym zastanawiam. Wiesz,
fajnie jest być gwiazdą, mieć takie szerokie grono fanów, śpiewać, bo to kocham
najbardziej, ale momentami jest to zbyt męczące. Nie mogę iść sobie
gdziekolwiek bez uprzedniego zawiadomienia i zgody. A jeśli już pójdę to nie
przejdę się incognito. Nie mogę robić co mi się
żywnie podoba, bo cały świat na to patrzy i potem piszą o tym w
gazetach. I przede wszystkim nie mogę być z dziewczyną, z którą chciałbym być,
bo zniszczy jej to życie.
- Przekichane – westchnęłam.
- I to jak.
Zapadła cisza, ale długo nie wytrzymałam w milczeniu.
- Niall postawił mi w pewnym sensie ultimatum: albo z nim
będę przez wakacje i potem zapominamy o sprawie albo zgadzam się być z nim
oficjalnie co zamieni życie moje i mojego taty w piekło.
- Wiesz, myślę, że postąpił słusznie. Trzeba to ustalić
na wstępie, żeby potem nie było żali i
pretensji, nie uważasz?
- Ja już nic nie uważam, rozumiesz? Nie wiem jak się
zachować, co zrobić, jak mam postąpić! To wszystko mnie przerasta!
- Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Postaw się na
miejscu Niall’a. Jemu jest jeszcze ciężej niż tobie, bo to on wyjedzie i będzie
musiał podróżować, tęskniąc za tobą. Ty tu zostaniesz…
- No, właśnie! Zostanę i będę rozpamiętywać wszystkie
chwile spędzone w tym miejscu. Wiesz o co mi chodzi? On będzie zwiedzał
nowe miejsca, poznawał nowych ludzi, a wkrótce mój ślad w jego sercu zaniknie.
A ja będę codziennie gotować w tej kuchni, w której z nim pierwszy raz
rozmawiałam, będę siedzieć na pomoście, na którym przeżyliśmy tyle wspaniałych
chwil, rozumiesz? Kto tu będzie miał gorzej?
- Masz rację…
- Wiem.
- W takim wypadku będzie najlepiej, gdy dacie sobie
spokój. Zduście to w zarodku, zanim to zajdzie za daleko.
- Już zaszło…
- To nim zajdzie jeszcze dalej.
- Masz rację. Dzięki, Louis – wtuliłam się w jego ramię.
–Naprawdę mi pomogłeś.
Wyczułam jego wahanie, ale po chwili on też mnie objął.
- Nie ma za co. Do usług, mała.
Niall
Szukałem Lizy wszędzie, na koniec został mi tylko jej
pokój. Już ze schodów słyszałem jej śmiech. Przystanąłem, żeby posłuchać z kim
jest.
- NO! Jimmy protested! – i znowu śmiech.
Louis. Któżby inny? Wykorzystał moją kłótnię z Lizą, żeby
się do niej zbliżyć.
Zapukałem do drzwi.
- Proszę – zawołała Liza.
Leżeli na łóżku, niezbyt blisko siebie. Louis był do mnie
odwrócony plecami, tylko Liza podźwignęła się na lewą rękę.
- Cześć.
- Cześć, Niall. Louis właśnie opowiadał mi o waszych
wideo-pamiętnikach z X Factora.
- Przecież je oglądałaś.
- Ale on dopowiada jeszcze co się działo za kulisami.
- Aha – skrzyżowałem ramiona i oparłem się o framugę.
Mina Lizy zrzędła, a Louis w końcu na mnie spojrzał. Przez trzy sekundy
mierzyliśmy się wzrokiem, po czym wstał.
- Pójdę sprawdzić czy mnie nie ma w swoim pokoju – minął
mnie nawet nie patrząc mi w oczy i wyszedł.
Zamknąłem za nim drzwi i usiadłem na łóżku. Liza nawet
nie drgnęła.
- Liza – zacząłem – przepraszam. Nie powinienem dawać ci
takich wyborów. To brzmiało trochę jak szantaż, przepraszam cię za to.
- Niall, to nie ma sensu.
- Co nie ma sensu?
- Co nie ma sensu?
- Nasz związek nie ma sensu, nie widzisz tego? W każdym z
podanych przez ciebie warunków ja bym była pokrzywdzona najbardziej. Albo
zostaję tu ze złamanym sercem i z każdym krokiem po podwórku przeżywam to od
nowa, albo zamieniam o 180 stopni życie swoje i mojego taty. Kosztem czego?
- Naszej miłości.
- Nie, Niall. To nie jest miłość. To tymczasowe
zauroczenie, a my nie możemy mu się podporządkować. Chciałabym, żebyśmy wrócili
do swoich starych kontaktów na stopie przyjacielskiej. Nic więcej.
- Louis ci tak doradził?
- Louis tylko pomógł mi to zrozumieć.
- Jaki wspaniałomyślny – prychnąłem.
- O co ci chodzi?
- Nie widzisz, że cię urabia, żeby ostatecznie to on z
tobą był?
- A jaka jest różnica w tej sytuacji między tobą a Louis’em? Obydwaj jesteście w tym zespole,
obaj jesteście gwiazdami. I ty i on wyjedziecie jak tylko wakacje się skończą.
Nie odpowiedziałem.
- Widzisz? Nie ma żadnej różnicy między wami. A Louis cię
bronił. Była zła za te ultimatum, które mi dałeś, ale on pomógł mi zrozumieć,
że masz rację, ale nie wziąłeś pod uwagę trzeciej opcji: zdusić to nim się
rozwinie.
Nadal milczałem.
- To co, przyjaciele – podała mi rękę i uśmiechnęła się.
Już miałem odwzajemnić jej gest kiedy do pokoju wtargnął
zziajany Liam.
- Liza! Niall! Zayn!!!
- Co Zayn?
Nie mógł złapać powietrza.
- Liam, co się stało? – dopadłem do niego i potrząsnąłem
nim.
- Zayn’owi coś się dzieje, stracił przytomność, chodźcie
szybko.
Spojrzeliśmy z Lizą przerażeni na siebie i na raz
wybiegliśmy z pokoju, a Liam za nami.
***
Akcja się rozkręca :D Mam parę pomysłów na to co będzie dalej, ale potrzebuję motywacji, moi drodzy :) I wsparcia ;) Na następną część zapraszam w przyszłym tygodniu :)
o kurcze ;o no to się porobiło ;o myślałam, że jednak Niall i Liza będą razem :D No nic, trzeba czekać na dalszą część tej historii. Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej!! *o* I jak zwykle rozdział świetny nooo!! <3 Życzę Ci bardzo dużoooooooooooooooo weny! :*
OdpowiedzUsuń